Uszkodzenie – GLOCK 17 gen 5

Dawno nam się nic nowego na stronie nie pojawiło – ale niestety robota łatwa nie jest i czasu ciągle brak.

 

Dzisiaj chciałem się podzielić pewnym ciekawym przypadkiem, który to nam się w ekipie jakiś czas temu wydarzył.

Rzecz tym ciekawsza, że dotyczy nowego produktu firmy GLOCK, a mianowicie GLOCK 17 generacji 5.

Jakiś czas temu – jeszcze przed europejską premierą prezentowaliśmy materiał od naszego człowieka z USA na temat tej broni:

GLOCK 19 Gen 5

Kilka osób, od nas, bardzo czekało na ten produkt głównie z dwóch powodów:

– Braku dyskusyjnych wyżłobień na palce;

– Pełnego przygotowania dla użytkowników leworęcznych.

Jeden z naszych „ekipowiczów”, po moich zresztą namowach , piątą generację zakupił i był z niej całkiem zadowolony.  Niestety do czasu …

Otóż pewnego dnia, przy czyszczeniu, tak się nieszczęśliwie złożyło, że koledze zamek spadł na podłogę.

Jednak co to dla klocka ! – czyszczenie zostało dokończone a pistolet czekał na kolejne strzelania.

Podczas dwóch kolejnych strzelań wystrzelone zostało około dwustu naboi, jednakże nastąpiło kilka zacięć – konkretnie „niedosłania”. Standardowe „dobicie” zamka wystarczało do usunięcia zacięcia. Najgorsze przyszło jednak przy czyszczeniu po drugim strzelaniu. Pierwszą oznaką, że coś jest nie tak były problemy z odłączeniem zamka od szkieletu. Po mozolnym demontażu okazało się, że zamek jest dość poważnie uszkodzony.

Jak widać na zdjęciach – uszkodzeniu uległa tylna jego część, w miejscu w którym przebiega jedna z szyn.

Oczywiście to uszkodzenie musiało powstać przy upadku – w momencie uderzenia zamka o podłogę. Pech przeokrutny! że trafiło akurat na to miejsce, bo to najsłabszy element zamka – w tym miejscu zamek ma tylko około jednego milimetra grubości. Dodatkowo – podłoga to były kafelki czy jak ktoś woli flizy 😉 Podejrzewam, że drewniana podłoga czy panele zamortyzowały by upadek i nic by się nie stało.

Jednak stało się 🙁

Pistolet został odesłany do polskiego dystrybutora na gwarancje. Zgodnie z przewidywaniem – dystrybutor gwarancji jednak nie przyjął, podpierając się – „Nieprawidłowym użytkowaniem broni i uszkodzeniem mechanicznym”. Ponadto stwierdza też, że po uszkodzeniu pistolet musiał być dalej używany co powiększyło uszkodzenia.

W tym miejscu chciałbym podkreślić, że pretensji do dystrybutora absolutnie mieć nie można i wszystko co zostało w „protokole” określone jest prawdą. Tylko trochę się dziwię (moje bardzo osobiste spostrzeżenie), że firma taka jak GLOCK nie wymieni tego zamka na swój koszt – dla świętego spokoju. No bo teraz, jak to zazwyczaj w naszym światku bywa – odezwą się różnego rodzaju „specjaliści wysokiej klasy – nie mylić z fachowcami” czy tam inni „hejterzy”, którzy to zaczną rozsiewać informację jaka ta piąta generacja to nie jest g***o , że jeszcze gorsza od czwartej. A przecież czwarta to już porażka była na całego. No i że przecież ostatni prawdziwy glock to generacja trzecia. Oczywiście, to która to była generacja nie miało tu żadnego znaczenia – zamek każdej generacji, który spadł by w ten sam sposób – prawdopodobnie pękł by tak samo.

 

Zawsze uważałem klocki za niezniszczalne. Używałem / używam glocków służbowo i prywatnie. Jeden z moich prywatnych –  Glock 17 trzeciej generacji przeszedł naprawdę piekło. Warunki w których był używany były naprawdę ciężkie. Na tą chwile ma wystrzelone jakieś szesnaście – siedemnaście tysięcy naboi i nadal działa bez żadnych problemów.

Ten przypadek to naprawdę straszny niefart !! Glockiem można rzucać w beton i co najwyżej przestawi się tylko przyrządy celownicze – ale strzelać dalej będzie.  Mój mi kiedyś przez wadliwą kaburę wypadł na betonową wylewkę z wysokości – około mera i sześćdziesięciu centymetrów i jedyne co – to się zamek trochę porysował. Dzisiaj nawet nie mogę zlokalizować tych otarć bo wielokrotne wkładanie i wyjmowanie z kydexowej kabury wygładziło krawędzie zamka. Tutaj problemem było, ze zamek spadł samodzielnie bez szkieletu – przy złożonym pistolecie szkielet pełni ochronę tej części zamka.

 

W tym przypadku dodatkową ciekawostką jest to, że w momencie uderzenia o twardą powierzchnię nie nastąpiło widoczne uszkodzenie – tylko mikro pęknięcie. Dopiero kolejne strzelania spowodowały, że pęknięcie stało się widoczne. Nie bez znaczenia będzie tu chyba nowe pokrycie powierzchni zastosowane w tej generacji. Teraz jest jak gdyby bardziej kryjące – jak farba, tak że mikropęknięcie było niewidoczne.

 

Na koniec kilka danych:

– Pistolet został zakupiony w grudniu 2017 roku, czyli był użytkowany około czterech miesięcy;

– Zostało z niego wystrzelone około tysiąca naboi;

– Wysokość stolika z którego spadł zamek to 75 cm;

– Koszt wymiany zamka wyniesie około 1200 PLN.

 

Szkoda właściciela i szkoda samego pistoletu – ale pech to pech. Nawet przy czyszczeniu trzeba uważać !!!

 

No i już naprawdę na koniec – Taki tam wniosek z tego zdarzenia – Jak już musicie rzucać klockiem – to całym a nie samym zamkiem 😉

 

Dziękuje Danielowi za zdjęcia i podzielenie się ta smutną historią.

 

Na dyskusję zapraszam na forum:

https://061.com.pl/FORUM/index.php?topic=192.0

 

Może Ci się również spodoba