Autor Wątek: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””  (Przeczytany 1173 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

061

  • Administrator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 2367
    • Zobacz profil
Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« dnia: Kwiecień 29, 2019, 10:27:24 pm »
Taka to była historia:

Postanowiłem kupić nowy sejf. Raz, że już od dawna za mały, dwa – rozporządzenie się zmieniło a mój stary z S-1 nic wspólnego nie miał.
Zacząłem szukać nie nerwowo – czekając na jakąś promocję.
Kolega z „Kałduna Taktycznego” mi podesłał model jaki sobie kupił i to było to. Niestety promocja z jakiej on skorzystał się skończyła, więc rozpocząłem polowanie.
Przeczytałem „cały internet” i znalazłem nawet na alle.. w dobrej cenie – tyle, że się okazało, że na moją wioskę nie dowożą.
W końcu Larpak mi podesłał link do Sejfnetu bo akurat na beżowym ogłosili promocję.
I za to w tym miejscu publicznie mu Dziękuję !!
Cena oprócz tego, że normalnie mają niższą niż gdziekolwiek to w tej promocji jeszcze niższa. Normalna cena to około 3K, ich cena to około 2,4K w promocji wyszło – 1950 zł z groszem.  Jak dla mnie zajefajnie.
No to Ja za telefon i do nich. Faktycznie gość cenę potwierdził. Firma oferowała różne rodzaje przesyłek. Generalnie chciałem dowóz w wniesieniem (na pierwsze piętro). Najtańsza opcja to była 140 PLN za dowóz z wniesieniem (a raczej z wwiezieniem tzw. Schodołazem). Przez telefon gość powiedział, że dostanę regulamin tej usługi żeby zobaczyć „czy to da się”. Pomierzyłem to wszystko czyli szerokość schodów, wszystkich drzwi po drodze itd.
I tu w sensie dosłownym zaczęły się „schody”. Okazało się, że moje schody są praktycznie na styk zgodne z wytycznymi  - po konsultacji telefonicznej okazało się, że się nie da  :-\
W tym miejscu chcę podkreślić profesjonalizm firmy bo naprawdę przemawiało przez ten cały regulamin doświadczenie – „full profeska”.
No to pozostały inne opcje – z tych innych opcji było.
1.   Zamówienie tej przesyłki  za 140 PLN i wynajęcie jakiejś lokalnej ekipy na samo wniesienie. 
2.   Inna opcja którą oferowała firma – przesyłka kurierem z wniesieniem – 480 PLN.
Ad.1 – ekipa lokalnych żuli raczej odpadała – bo wolałbym żeby nikt z tego środowiska nie wiedział co trzymam w chałupie. Jeżeli chodzi o ekipę przeprowadzkową to okazało się,  że u mnie na wiosce takowych nie ma i trzeba by ściągać z najbliższego miasta. Ci niestety liczą sobie od kilometra więc cena skoczyła by – za bardzo.
Ad.2 480 PLN to kupa „kasiory”. Na samą myśl mi słabo.
I w tym miejscu pojawiła się kolejna opcja – Gość z firmy poinformował mnie, że właśnie nawiązują umowę z inną firmą kurierską i za około tygodnia mogą się za to wziąć. Cena przesyłki z wniesieniem miała wynieść 350 PLN. Nie tanio ale brzmiało lepiej niż 480. Zdecydowałem się – zapłaciłem i czekałem sobie ten tydzień spokojnie.
Po tygodniu – to była niedziela – wieczorem przyszedł SMS z firmy kurierskiej, że zlecenie zostało przyjęte i jutro ktoś się będzie ze mną kontaktował aby ustalić kiedy i o której mają mi to dowieźć.
Nauczony doświadczeniem z jeba….mi kurierami postanowiłem już z samego rana dzwonić do nich sam, bo kontakt z ich strony ograniczają się zawsze do telefonu że kurier już jest w drodze.
W „internetach” znalazłem stronę firmy, a tam trzy numery telefonów.
Dwa z trzech w ogóle nie były aktywne, a trzeciego nikt nie odbierał. Po dwóch godzinach prób dałem sobie spokój. Po kolejnej pół godzinie – dzwoni telefon. Jak słusznie się domyślacie – dzwonił kurier, że jest w drodze i do pół godziny u mnie będzie.  Kurna normalnie norma.
No to mu tłumaczę,  że o tej godzinie to jestem zazwyczaj w robocie i będę około 17-tej. Na to on, że o takiej godzinie to nie pracuje. Po krótkiej wymianie zdań – dogadaliśmy się w końcu, że zadzwoni następnego dnia z samego rana i umówimy się na jakąś konkretną godzinę, która będzie odpowiadała obydwu stronom. Spytałem się jeszcze o to wniesienie – a on zdziwiony.  Mówi, że ma taki specjalny wózek i da radę. No to mu wytłumaczyłem, że temat wózka już rozkminiony i się nie da. To on, że spoko weźmie sobie kumpla do pomocy. OK
Kolejny dzień.  Rano dzwoni telefon. Kurier - że jest w drodze i do pół godziny u mnie będzie. No to mu przypominam, że rozmawialiśmy wczoraj i mieliśmy się najpierw umówić.  On mówi, że to nie z nim  rozmawiałem, i że on nic nie wie i czy za te pół godziny odbiorę. No to mu tłumaczę że nie bo o tej porze to normalni ludzie zazwyczaj pracują itd. …
Coś mnie tknęło i spytałem się jeszcze o to wniesienie. I się zaczęło – że usługa jest tylko wniesienie za próg domu i o żadnym piętrze nie ma mowy.
No to w końcu mi ciśnienie wzrosło – powiedziałem, że nie odbieram i niech sobie firmy między sobą najpierw ustalą co  i jak.

Zadzwoniłem do Sejfnetu i wyjaśniłem co i jak. Otrzymałem odpowiedź, że wyjaśnią i dadzą znać.
Oddzwonili z przeprosinami , że coś z tą firmą kurierską jest nie tak i że się kopią. Odezwą się jutro.
Kolejny dzień - Rano dzwoni telefon. Kurier - że jest w drodze i do pół godziny u mnie będzie. Rozłączyłem się wyjaśniając krótko, że nie odbieram i dlaczego.
Wielokrotny kontakt telefoniczny z Sejfnetem – próbują różnych rozwiązań, jednocześnie walczą z firmą kurierską
Przez kolejny tydzień  - codziennie rano dzwoni telefon. Kurier - że jest w drodze i do pół godziny u mnie będzie.
W końcu zaproponowałem już Sejfnetowi, że dopłacę do tej droższej opcji 480 PLN bo już mam dosyć. Ustaliliśmy, że tak robimy – dopłacę 100 PLN kurierowi jak dowiozą mi ten nieszczęsny sejf.
Trwało to jeszcze ponad tydzień bo musieli odzyskać mój sejf z tej zje…nej firmy i nadać go na nowo.
przez kolejne trzy dni - codziennie rano dzwoni telefon. Kurier - że jest w drodze i do pół godziny u mnie będzie. W końcu czwartego dnia po kolejnym „odbiciu” kuriera zadzwoniła jakaś pani z firmy – o co chodzi – dlaczego nie odbieram przesyłki. Wytłumaczyłem jej na spokojnie (łatwo nie było) o co chodzi i chyba poważną firmą to nie są, że za 350 PLN mi postawią sejf 140kg za drzwiami. Po tym telefonie w końcu dali spokój.
W końcu po tym ponad tygodniu – (niedziela) dostaję SMS od nowej firmy, że zlecenie zostało przyjęte i jutro ktoś się będzie ze mną kontaktował aby ustalić kiedy i o której mają mi to dowieźć.
Kurna oprócz nazwy firmy co do litery taki sam jak z poprzedniej firmy. No to co Ja ?  Rano w Poniedziałek postanowiłem się skontaktować z firmą żeby się umówić. Nie zdążyłem jednak zadzwonić  - Rano dzwoni telefon - Kurier - że jest w drodze i do pół godziny u mnie będzie. Roześmiałem się już z beznadziejności sytuacji  i jadę od nowa. Że mogę być po 17-tej itd.
Kurier stwierdził, że zlecenie zostanie przesunięte na dzień kolejny i że w systemie można ustalić godzinę. Wchodzę w system – a tu zlecenie zaplanowane za dwa dni w godzinach 08.30 – 10.00. Próbowałem to zmienić, ale się nie dało. Po telefonie na „call center” dowiedziałem się że mieszkam na zadupiu i nie ma opcji zmian godzin w systemie. Ale pan poinformował mnie, że w systemie jest telefon do kuriera i z nim się można dogadać. OK to znowu w system – jest nazwisko kuriera ale nr telefonu nie ma. Akurat nie sporo się działo i nie zdążyłem już zadzwonić do obsługi klient ao ten nr do kuriera.
Minęło te dwa dni – Rano – Dzwoni telefon - Kurier - że jest w drodze i do pół godziny u mnie będzie. No to mu tłumaczę, że się chciałem umówić itd. Itd. Ch..J się rozłączył … No to się zagotowałem po tym wszystkim – dzwonię do „call center”. Jebię gościa przez telefon jak za dobrych starych wojskowych czasów. Jak skończyłem swój monolog ala - gunnery sergean Hartman. A kolo mówi, że nie ma problemu – jutro u mnie będzie kurier pomiędzy 16.00 a 20.00. Kurna dało się. Tak mnie zaskoczył tym, że się dało, że zapomniałem się spytać o wniesienie.
Kolejny dzień – rano – wziąłem nr telefonu kuriera z systemu (tym razem był) i dzwonię.  Pan odebrał i się dogadaliśmy, że przyjeżdża do mnie na końcu trasy – w każdym razie późno.
No i Git !
Godzina po 19.00 przyjechał  - sukces !  Okazało się nawet że z pomocnikiem i gotowi do wnoszenia – sukces ! Potem zaczęli oglądać trasę transportu w domu i ch..j czar prysł. Z 10 minut starali się to rozgryźć jak to zrobić. Próbowali pasy, wózek i chu…  Trwało to trochę i w końcu we trójkę zaczęliśmy to wnosić po tych schodach. Co tam się działo nie jestem w stanie opisać. Pół godziny to trwało, ale daliśmy radę. Dawno się tak nie zmachałem. Kurierzy też cali czerwoni  i spoceni  - MASAKRA !!!
Z tego szczęścia i za chęci – dałem gościom flaszkę za fatygę.
No i w końcu  SUKCES –mam upragniony sejf.

Żeby było jasne – do firmy Sejfnet nie mam żadnych pretensji – wszystkie ich poczynania były w pełni profesjonalne. Na tą jeba…ą firmę sami się nadziali – informacyjnie już zerwali tą umowę. Tak że byłem jedynym klientem :-/
Do sejfu dołączone były też dwa zbijaki 9 mm.
Z własnych doświadczeń – wszystkie firmy kurierskie w Polsce działają dokładnie według tego samego zjeba…go schematu. Nie zależnie czy firma z wyższej półki czy początkująca.


Tak zamieszczam te moje doświadczenia dla pośmiania  ;)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 30, 2019, 10:45:35 am wysłana przez 061 »

Szwajcar

  • Administrator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1956
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 29, 2019, 11:44:51 pm »
cudne, przejdzie do kanonów internetowej szydery  ;D ;D ;D
vz.58, NEA15 PDW 7,62x39, CZ P10C FDE, Taurus PT809E

Juhas

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 91
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 30, 2019, 05:59:29 am »
Hahaha trzeba było dać znać. Wpadł bym ze szwagrem i byśmy to wnieśli, a flaszkę razem byśmy wypili hehehe. P.S. Dobrze, że to tobie się przytrafiło a nie mnie hehehe 😂😂😂😂

LARPAK

  • Kolekcja 061
  • Hero Member
  • *
  • Wiadomości: 2461
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 30, 2019, 08:30:57 am »
Za publiczne podziękowania dziękuję, ale tak bez pogrubienia, podkreślenia, użycia kursywy i wielkiej kolorowej czcionki, słów uznania i wymienienia wszelkich zasług...
Dobrze, że mam chociaż możliwość wystąpienia publicznie ;)

Szwajcar

  • Administrator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1956
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 30, 2019, 09:58:14 am »
No my wiemy że ty byś jeszcze kwiaty chciał. ;D ;D ;D
vz.58, NEA15 PDW 7,62x39, CZ P10C FDE, Taurus PT809E

eustachy

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 129
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 30, 2019, 09:39:51 pm »
Dobrze, że finał udany :)

 Ja dwa swoje sejfy sam wniosłem na piętro.  No, ale jak się biega z plastikowym pistoletem to trudno o kondycję  :)

Okruch

  • Kolekcja 061
  • Hero Member
  • *
  • Wiadomości: 1218
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 02, 2019, 11:25:57 am »
Eustachy, ale Ty same pistolety masz, to sejf wazy tyle co krata piwa ;)

eustachy

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 129
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 03, 2019, 07:57:16 am »
Bo ja kawał byka jestem, nie to co te nowe roczniki w rurkach :) i z plastikowymi pistoletami :)

A sejfy mam dodatkowo powiększone, bo mi długa historyczna wchodzić nie chciała do standardowych ....

Mógłbym ksiażkę napisać o przejsciach z zamawianiem większych niestandardowych sejfów.

glock19shooter

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 1
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 31, 2019, 12:45:16 pm »
O kuzwa!!Bartek, następnym razem po sąsiada dzwoń - będzie taniej!!

061

  • Administrator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 2367
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 31, 2019, 01:53:02 pm »
Kurna, zaufaj mi - nie chciał byś !!!!  ;D
To by była trudniejsza akcja niż ta jak podpaliłeś las  ;D ;D

franek

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 12, 2019, 11:49:20 am »
Wiem, ze temat już historyczny, ale może jeszcze ktoś nie kupił ...

Wszystkie szafy kupowałem w sejfownia.pl (Kraków, Klimeckiego na tym placu Chemobudowy)
Potrzebowałem dużo miejsca , jestem cienias co przerzuca kilo-bajty, mieszkałem na 4p bez windy.
A firma powiedziała "Niema probliema" i przyjechało dwóch z elektrycznym schodołazem. 10min i szafa stoi w mieszkaniu.
dla oszczędnści miejsca (metry bieżące ścian)  wybrałem szafy wysokie (185) na ... dokumenty "tajne" SD1/S1 185S  (na dwudrzwiową nie było szansy w wielkiej płycie - drzwi za małe)
Nie jest to konieczne, bo przy ostatniej przeprowadzce dwóch silnych wydarło pustą szafę na pasach bez elektyki nie licząc energetyków które wciągali.


061

  • Administrator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 2367
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 12, 2019, 02:50:45 pm »
U mnie największym problemem okazały się schody - na tyle wąskie (na zakręcie), że schodołazem ani na pasach się wnieść nie dało.
Gdyby schody w zakręcie były szersze to firma, od której kupowałem wniosła by po kosztach.

Tantal

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 4
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 01, 2019, 05:06:39 pm »
U mnie największym problemem okazały się schody - na tyle wąskie (na zakręcie), że schodołazem ani na pasach się wnieść nie dało.
Gdyby schody w zakręcie były szersze to firma, od której kupowałem wniosła by po kosztach.

Firma kurierska nazywał się "DTS" ?.

061

  • Administrator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 2367
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 01, 2019, 05:24:12 pm »
Tak DTS

Tantal

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 4
    • Zobacz profil
Odp: Jak 061 sejf kupował – czyli „droga przez „mąkę””
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 01, 2019, 05:46:58 pm »
Ta pierwsza czy druga ?.