69式火箭筒 czyli Ręczny Granatnik Przeciwpancerny “Typ 69”

We “wpadło mi w łapy” tym razem trochę nietypowo – z dwóch głownie względów: Po pierwsze prezentowana broń to granatnik przeciwpancerny – broń ręczna, a nie strzelecka. Po drugie to broń zdobyczna, czyli zdobyta na przeciwniku – konkretnie w Afganistanie.

Prezentowany granatnik to Typ 69, czyli chiński klon rosyjskiego RPG-7W. Pełno tego ustrojstwa we wszystkich konfliktach na całym świecie. Nie brakuje ich też w Afganistanie gdzie trafiały podobno do Mudżahedinów  w latach 80-tych za sprawą CIA. No a potem zostały z powodzeniem użyte przeciwko wojskom koalicji. “I tak Ku**a do zaj*****a” chciało by się powiedzieć 😉
W wyniku wybuchu broń została trafiona odłamkiem i jego ślad widać na lufie. Także chwyt ucierpiał i się trochę wygiął (nie przeszkadzało to w strzelaniu – ale o tym potem 😉  ). Jak widać ucierpiał też kielich. Ponadto zapiaszczona / zakurzona była przeokropnie i żeby wszystko działało jak trzeba – wymagała nieco czyszczenia. Ta konkretnie sztuka była wielokrotnie malowana, więc oryginalnego wykończenia się nie doszukałem.

Tak to wszystko wyglądało:

W związku z delikatnym brakiem tego sprzętu padła decyzja żeby zdobycznego granatnika używać. Po przeglądzie, po którym “wysokiej klasy specjalista – nie mylić z fachowcem” 😉 orzekł, że powinno to bezpiecznie hulać, przypadła mi przyjemność pracy nad tym Radziecko-Chińskim  cudem.

Po mimo krzywego chwytu mechanizm działał prawidłowo, tylko siła kurka wydawała się być za słaba żeby uderzyć poprawnie iglicę. Iglica zresztą też się prawie nie ruszała. Po rozmontowaniu okazało się, że mechanizmy w całości były zalane fabrycznym smarem, który w połączeniu z lokalnym cudownym i wszędobylskim kurzem trochę to wszystko spowalniał.  Wyczyściłem wszystko przy pomocy WD-40 i tony szmat. Po ponownym nasmarowaniu i złożeniu – działało doskonale. Reszta tego sprzętu jest skomplikowana mniej więcej na poziomie rynny, więc dużo roboty nie miałem. Wyprostowałem nawet dwójnóg, chociaż później granatnik był używany bez niego – jakoś nikt nie widział sensu jego użycia, a tylko przeszkadzał. Pod osłoną termiczną nakitowane było tego fabrycznego smaru do oporu – jednak było czysto bez pyłu, a poza tym nie wpływało to działanie, więc zostawiłem tak jak było.

“Remont”:

 

I po “remoncie”:

 

Nasz TYP 69 był używany później z powodzeniem i nigdy nie nastąpiła żadna usterka. Jedyne co to stosowana była tylko polska amunicja bo zdobycznej strzelać nikt nie ryzykował.  Co do amunicji przeciwnika to dodam tylko tyle, że oprócz przeciwpancernej mieli też przeciwpiechotną (odłamkową), co niestety cholernie zwiększa sprawność tego sprzętu przeciwko “sile żywej”.

To był sam początek AFG i nikt nie robił problemów z używaniem zdobycznego sprzętu. Później to już różnie bywało, a znam nawet przypadek gdzie kolega zderzył się z zarzutem “nielegalnego posiadania” bo na ścianie jego “bichaty” (B-HUT) wisiał zdobyczny AK. No cóż – może tak to powinno wyglądać – ja tam się nie znam.

Na moje oko – “Chińszczyzna” jest delikatnie gorszej jakości niż rosyjski oryginał – jednak tragedii nie ma. Samo strzelanie – cóż, fanem strzelania z “rury” nigdy nie byłem – dokładnie tak samo nieprzyjemne jak z oryginału. Dwójnóg może i nie jest to głupie rozwiązanie, ale chyba tylko w przypadku działań konwencjonalnych. Podejrzewam, że przy strzelaniu z okopu może to pomagać. Przy noszeniu jednak przeszkadza to jak cholera. Brak drugiego chwytu RPG-7 wcale nie przeszkadza, za to dodany chwyt transportowy – czasami się przydaje.

Do kraju niestety zwieźć się nie dało 🙁   😉  Przekazać z pewnych względów też już nie było komu. Koniec końców granatnik został zniszczony – wysadzony, wraz z innym zdobycznym sprzętem i amunicją.

Ku pamięci – “Oddechu Allacha”.

 

Zapraszam do dyskusji na FORUM

 

Może Ci się również spodoba